for every thing there's is a season

2007-02-17@21:03:45

teraz mam season na melancholię. zostałam sama na weekend zamiast pojechać do domu i teraz mam doła i, jak mawia buś, celebruję go właśnie. dół ma swoje dobre strony, na przykład nie nastawiam się zbyt pozytywnie na następny tydzień. a i słusznie, jak może być miło jeśli tydzień zaczynam od godziny ósmej. barbarzyńswo, cholera.

na walentynki dostałam bukiet żółtych tulipanów. moje ulubione, ulubione, ulubione. patrzą teraz na mnie niewinnie ze stolika, jakby nie wiedziały jaką mi sprawiły radość. bo nie spodziewałam się - nic a nic.

czasem dochodzę do wniosku, że tak jest lepiej - patrzeć melancholijnie, z dystansem i nie nastawiać się, że będzie pozytywnie.

z dwojga złego wolę przyjemne zaskoczenie niż rozczarowanie.

nie jestem dziś w formie.

strona.główna
copyright | projektowanie stron wwwphoto & design | hosting