Tia, dajmy się zakolczykować jak krowy. Podajmy swoje imię nazwisko, adres i numer buta. Bo przecież publikujemy, więc jesteśmy osobami publicznymi. Phi.
Ciekawe w jaki sposób weryfikowano by blogerów i ich dane. Chodzony by po domach? :)
Czuję się osobą prywatną, a to co piszę to moja sprawa. Co ja mogę zrobić opinii publicznej? Skierować jej frustracje przeciw europosłom? Nieee... Opinia publiczna, wbrew pozorom, ma swoje własne poglądy. I żaden biedny blogowicz tego nie zmieni. Nawet jeśli opinia publiczna chciałaby pożreć żywcem kilku eurodeputowanych, którzy najwyraźniej się nudzą.